Piękny słoneczny dzień, idealny na wypad na plażę,
jadę sobie tramwajem nad morze, aż tu nagle w kąciku oka...
coś mi mignęło, szybki obrót w bok i co się ukazuje? Coś wielkiego,
amerykańskiego.... w pierwszej chwili myślałem że to jakiś Lincoln,
czym prędzej wysiadłem z tramwaju żeby to sprawdzić.

  Po dokładnych
oględzinach, niestety zza ogrodzenia, okazało się, że to Pontiac
Grand Prix z końca lat '70. W dość dobrym stanie, lakier nie wyglądał na oryginalny,
ale dobór kolorów wydał mi się bardzo ciekawy.
  Samochód widziałem w Gdańsku, parę
lat temu podczas wakacji. Chciałem się dowiedzieć czegoś więcej na temat tego
amerykańca, jednak nie było za bardzo jak. Samochód stał na ogrodzonym parkingu
przy bloku. Pytałem Cioci, czy nie ma kogoś znajomego z tej okolicy, ale niestety
nie miała.

  Rok
póżniej, kiedy byłem w Gdańsku postanowiłem sprawdzić, czy Pontiac
dalej tam stoi. O dziwo stał i to w dokładnie tym samym miejscu.