Ewelina Woźniak portretuje Forda 1956?


  Nie tak dawno jakieś 2-3 lata temu oglądałam z tatą Forda. Sprowadził go do naszego miasta Rosjanin mieszkający w Stanach, bo podobno ma tam jakąś rodzinę i w sumie to tu trzyma samochody (wcześniej miał Lincolna Town Cara limuzynę).

  Samochodzik podczas swej podróży miał małą przygodę w Niemczech: spadło na niego coś ciężkiego i dach był lekko załamany, ale został odnowiony i ślicznie pomalowany na dwa odcienie zieleni. Po prostu, jak go oglądałam, to była malinka.

  Później nie było wiadomo, co się dzieje z samochodem, gdyż podobno był sprowadzony na handel, myślałam, że został sprzedany. Jakiś rok temu może troszkę dłużej, znajomi powiedzieli tacie, że widzieli wielkie samochody jak stoją pod stodołą na jakiejś wsi niedaleko naszego miasta, i że się nie znają, ale to na pewno coś amerykańskiego.

  No i jak się okazało ku naszemu zdziwieniu, stał tam ten zieleniutki Fordzik, a oprócz niego jeszcze kilka samochodów. Niestety nie był już taki śliczniutki.

  A jak się okazało, właściciel wyjechał do Stanów i wcale nie sprzedał autka, tylko stało i niszczyło się pod gołym niebem. Nie wiem, być może stoi tam do dziś, warto by było kiedyś tam zajrzeć i sprawdzić.

FOUND ON THE STREET