Na to auto trafiłem z ogłoszenia.
Ukazywał się wówczas nieistniejący już tygodnik ogłoszeniowy "Auto-Praca-Biznes",
czy podobnie. Był tam dział "Oldtimer" i czasami można było trafić na jakieś rodzynki.

  W
ogłoszeniu było napisane, że model jest z 1961 roku, bardzo się zdziwiłem, bo to
końcowy model tej firmy. Od razu tam zadzwoniłem, gość wyjaśnił,
że to pomyłka w druku i że 1958 rok i że pośredniczy
w sprzedaży takiego cacka i przysłał mi później fotosy tego wozu.

  Chodziłem bardzo
naelektryzowany widokiem tych zdjęć, :) bo po pierwsze De Soto, po drugie 1958 rok! :)
  Pokazałem
te skarby mojemu przyjacielowi. Akurat moi rodzice wyjechali gdzieś w Polskę,
więc bez problemu pożyczyłem wózek i w drogę. Samochód stał w podgliwickiej wsi,
a wóz pokazał nam gość z ogłoszenia.

  Nie za wiele można było zobaczyć, zdjęcia są wszak
niemymi świadkami. O ile pamiętam, De Soto stało w baraku od siedmiu lat, właściciel
w 1990 roku miał stłuczkę i przestał nim jeździć. Widzieliśmy to cacko tuż przed
Wielką Powodzią w 1997 roku.

  De
Soto widziałem potem jeszcze raz, wówczas z moim
szwagrem Marcinem, w grudniu 1998 roku lub styczniu 1999 roku. Był wówczas w gorszym stanie,
na dachu leżakowały sobie worki z cementem, i wóz nie miał przodu. Później mój znajomy z Zabrza
chciał sprawdzić ten wóz i już go nie zobaczył, bo De Soto gdzieś wyparowało.
To było w czasie, kiedy miałem już stronę (na Republice) - 2001 rok.

  Później, na podstawie złożonych kilku zdjęć zrobiłem grafikę
tego przepięknego skrzydlatego kolosa, tu link.